czwartek, 28 czerwca 2012

Rozdział 8

Hejka :) trochę poprawiłam ten rozdział, bo mi się nie bardzo podobał. Mam nadzieję, że teraz jest trochę lepszy :]


~Alexa~
- Harry rusz swoje siedzenie i idź otwórz!- powiedział Lou.
 Chłopak coś tam wymamrotał, ale poszedł. W tym czasie ja ponownie rzuciłam się na łóżko.
- Muszę wam powiedzieć, że Lexi jest świetnym kierowcą- zaczęła Danielle, a ja rzuciłam Niall'owi zwycięskie spojrzenie.- I naprawdę sama myś...
Niestety nie dane było jej dokończyć, bo do pokoju wparowała jakaś blondyna. Trzaskała piorunami na wszystkie strony. Popatrzała na wszystkich po kolei, a kiedy nasze spojrzenia się skrzyżowały rozszerzyła oczy ze zdziwienia i złości. Gdyby wzrokiem można by było zabić, to bezdyskusyjne leżałabym już martwa.
- Ty..- wysyczała w moją stronę.
Rozejrzałam się totalnie zdezorientowana dookoła poszukując pomocy i wyjaśnień. Niestety reszta patrzała na siebie i na mnie takim samym wzrokiem. Zrobiło mi się trochę głupio. Przez głowę przemknęły mi różne twarze, ale byłam prawie pewna, że nigdy jej nie widziałam 
- Ja...- palnęłam głupio.- Yyyyy... Cześć?
- Ty.. dziwko- syknęła z obrzydzeniem.
- Łołołoł... Nie pozwalaj sobie- powiedziałam.
- A ty?! Jak mogłeś?! Mnie?!- powiedziała do Harry'ego, a potem znowu wróciła do mnie.- Na... nią?! Ty chyba sobie jaja robisz?!
Byłam totalnie zdezorientowana, ale przede wszystkim zła i wściekła, bo jakim w ogóle prawem, ona ma tu przychodzi i ma czelność mnie obrażać?! To byłoby dziwne, nawet jakbym ją znała. 
- Hej! Może mi ktoś w końcu wyjaśni o co chodzi, bo jak widać on nie umie się wysłowić!- powiedziałam nieźle wkurzona tą dziewczyną.
- Oj przesadziłaś- warknęła i zamachnęła się, żeby mnie uderzyć. Nagle w głowie rozbłysnęło mi światełko. Na szczęście złapałam ją za nadgarstek, zanim mnie dotknęła.
- Porąbało cię?!- krzyknęłam.
- Mnie?! To ty kradniesz cudzych chłopaków...
A ja myślałam, że już bardziej wtajemniczonym być nie można, ale coś mi zaczynało świtać.
- Czekaj co?! Przecież ja cię nawet nie znam! Co mnie obchodzi jakiś tam twój chłopak. Ja cię w życiu na oczy nie widziałam!- wyrzucałam z siebie.- A nawet jeśli to.... Kurwa...- powiedziałam, gdy dziewczyna rzuciła na stół gazetę, którą trzymała cały czas w ręce.
Na pierwszej stronie był napis Harry Styles i jego nowa dziewczyna! Czy to już koniec związku z Emmą?!, a pod nim zdjęcie moje i Hazzy jak tańczyliśmy w parku. Poczułam jak moje życie się wali. Wszystko dookoła się zatrzymało. Gdy świat znów zaczął biec swoim tempem doszłam do wniosku, że mogło być gorzej. W końcu lał wtedy deszcz, więc moja twarz była rozmazana.
Zorientowałam się, iż reszta patrzyła na mnie ze zdziwieniem, bo odkąd tu jestem jeszcze nie przeklinałam, ale cóż.... to była wyjątkowa sytuacja. Nagle za mną stanął Harry, żeby zobaczyć gazetę.
- Kurwa- powtórzył za mną.
- O mój boże- westchnęłam.- To nie to co sobie myślisz my tylko...
- To nie tak...- wtrącił się Harry, ale nie zdążył, bo dziewczyna skierowała się do wyjścia.- Emma! Czekaj!- krzyknął i wybiegł za nią. 
 Zostałam sama z pięcioma osobami, które patrzyły na mnie nie poinformowane.
Byłam przytłoczona. Ona była Emmą. Jego dziewczyną. Boże jak mogłam być taka głupia?! A jak ktoś mnie... nie, no przecież nic nie widać.... Zaraz potem zaczęły przytłaczać mnie wyrzuty sumienia i mnóstwo innych pytań..Czy przeze mnie oni zerwą? Czy zakończyłam związek? Czułam się jak ostatnia szmata. Ale gdzieś w środku czułam się....zadowolona. Od razu się za to skarciłam. 
Nie wytrzymałam emocjonalnie i się rozryczałam. Rzuciłam gazetę na stół, żeby inni mogli poczytać i usiadłam na kanapie. Podciągnęłam kolana i schowałam w nich głowę nadal płacząc. Słyszałam tylko zdziwione westchnienia i kilka przekleństw. 
- Zadzwonię do tej redakcji- powiedział Liam i wyszedł.
Nagle poczułam, że ktoś mnie obejmuje i opiera głowę o moje ramię.
- Słuchaj... nie przejmuj się. W gazetach wypisują różne bzdury- wyszeptała Dan.
- A jak oni zerwą? Przeze mnie!
- Aaaa... to w tym problem- powiedziała mulatka.- Jak zerwą, to zerwą. Najwidoczniej nie było im pisane być razem.- uspokoiła mnie.- I będzie miał czas na ciebie- dodała ledwo słyszalnie, żeby chłopcy nie usłyszeli.
Mimowolnie się uśmiechnęłam, ale zaraz potem przygnębienie wróciło.
- Czuje się podle- powiedziałam zrezygnowana.
- Nie przejmuj się- powtórzyła.- Z resztą... I tak jej nigdy nie lubiłam.
Odwróciłam głowę w stronę przyjaciółki i parsknęłam śmiechem.
- Jesteś wredna.
- No chyba mi nie powiesz, że wydawała ci się miła podczas tej wizyty!
- No....
- A teraz powiem ci ciekawostkę.... Ona ma 18 lat...
Szczęka mi opadła. W życiu bym nie powiedziała, że ma 18!
- Nie wygląda, co nie?- zaśmiałyśmy się.
Chwilę jeszcze pogadałyśmy i nastrój mi się poprawił.
- No, ale bluzkę to miałaś zarąbistą- zaśmiał się Zayn. Czym rozśmieszył pozostałych.
- Nie da się zaprzeczyć. Dobra koniec użalania się nad sobą!- wstałam i otarłam mokre oczy.- Głodni?
- Dlaczego patrzysz na mnie? -oburzył się Niall.
- Bo ty zawsze jesteś głodny.
Już miał zaprzeczyć, ale ostatecznie pokiwał głową.
- Ja też zgłodniałem- powiedział Lou.
- Dobra... Ktoś chętny do pomocy?- nagle zrobiło mi się znów smutno, bo zawsze Harry mi pomagał, a teraz może całował się z Emmą. Poczułam ukłucie zazdrości. Nie Lexi, Nie! Cieszysz się, jeśli znów będą razem!
- Lexi... Hej Lexi!- z zamyślenia wyrwał mnie głos Niall'a.- A zrobisz to coś, co zawsze robi twoja babcia, kiedy przyjeżdża?
Na chwilę się zamyśliłam. Boże, o czym on mówi?!
- No wiesz... to takie z jagodami albo mięsem, albo kapustą, ale lepiej z jagodami...
Pacnęłam się w głowę. Przecież to jasne, że chodziło mu o mamę mojego taty, który jest Polakiem.
- Pierogi?- zapytałam, żeby się upewnić.
- Takkk!!!!- wykrzyknął uradowany Niall.
- Matko, a co to jest?- zapytał przerażony Zayn.
- To z Polski!- wyjaśnił entuzjastycznie blondyn.- Lexi jest w połowie Polką.
- Myślałem, że jesteś z Irlandii i Ameryki- powiedział zdezorientowany Lou.
- Nie, ja tylko mieszkam w US, a jestem w połowie z Irlandii i w połowie z Polski. Niall leć do sklepu po jagody.
 W mgnieniu oka Horan leciał do sklepu.
- Dan pomożesz mi?
- No dobra- podniosła się i poszła ze mną do kuchni. Wzięłam laptopa Niall'a, który leżał na stole i poszukałam przepisu.
Zaczęłyśmy robić ciasto, a w między czasie dołączył do nas Louis. Szło nam wolno, bo ciągle wybuchaliśmy śmiechem i obrzucaliśmy się różnymi produktami.
Kiedy Niall wrócił z owocami, kuchnia była cała w mące, ale on był tak szczęśliwy, że nic nie zauważył. Gdy skończyliśmy było już ciemno. Powykładaliśmy polskie danie na talerze i zaniosłyśmy do pokoju.
Usiedliśmy w salonie i zaczęliśmy gadać i jeść. Cały czas martwiłam się o Harry'ego, bo do tej pory nie wrócił.
- Alexa, nie denerwuj się! Wróci. Pewnie topi smutki w alkoholu.- szepnął mi Liam.
 Wcale mnie to nie uspokoiło.
Gdy wszyscy już zjedli było po 23.
- Ja idę spać- oznajmił Lou.
- Ja też- poparł go Zayn.
- Zastaniesz?- zapytał Liam Danielle i zrobił maślane oczka.
- Jasne- powiedziała i wszyscy poszliśmy na górę.
- Branoc- rzuciłam i poszłam do pokoju.
***
Nie mogłam spać. Przewracałam się z boku na bok nie wiem ile czasu. Spojrzałam na telefon. 02.48. Cholera. Wstałam i poszłam się napić. nie czułam się skrępowana tym, że chodzę po domu w piżamie, bo spałam w bieliźnie. Napiłam się wody i udałam się do pokoju z nadzieją, że zasnę. Przechodziłam właśnie obok wyjścia na balkon i zobaczyłam, ze drzwi są otwarte...
____________________________________________________________________
Hej! Nie powiem, żebym byłą jakoś specjalnie dumna z tego rozdziału ;/ Jakbyście jeszcze nie zauważyli to u góry pojawiła się nowa strona "Bohaterowie", a zawdzięczamy ją.... Yumi, która prowadzi niesamowity blog  "Hello I Love You" (http://hello-i-love-youu.blogspot.com/) ^.^ Kiedy będą się pojawiać nowi bohaterowie, dopiero wtedy ich dodam.
- Sunshine


takie ło <3

niedziela, 24 czerwca 2012

Rozdział 7

~Alexa~
Wygrzebałam się z łóżka około 9 i udałam się do łazienki. Poszłam wziąć prysznic. Wytarłam się i owinięta ręcznikiem poszłam zabrać ubrania z pokoju. I wróciłam, żeby skończyć poranną toaletę. Ubrałam się w jasne rurki, biały top i moją ulubioną koszulę w kratę przygotowałam sobie jeszcze buty i torebkę na później. Założyłam naszyjnik i bransoletki (ubranko) i zeszłam do śniadanie.
- Siemka- przywitałam się ze Liam'em i Harrym.- Reszta jeszcze śpi?
- Tak. Ładnie wyglądasz- powiedział Li.
- Dzięki. Chcecie tosty?
- Jasne- rzucił Harry wstając od stołu.- Liam?
- Skoro już robicie...
Zrobiliśmy tosty tańcząc, wydurniając się i stasznie fałszując do piosenki Want U Back- Cher Lloyd <posłuchaj>. Skończyło się na tym, że Haz miał wielką plamę od keczupu na koszulce.
Gdy skończyliśmy robić jedzenie i herbatę usiedliśmy do stołu. 
- Mniam- powiedziałam delektując się moim ulubionym śniadaniem.
- Yhym.... Dobre- powiedział Liam z pełnymi ustami.
Tak nam szybko czas zleciał, że nie zauważyliśmy jak Dan weszła do domu.
- Hejka- przywitała nas i pocałowała Liam'a.- Śniadanko?
- Właśnie skończyliśmy- odpowiedziałam i wsadziłam talerz do zmywarki.- Napijesz się czegoś?- zapytałam nalewając sobie kawy.
- Nie dzięki. Chłopcy jeszcze śpią?
- Nom- mruknął Haz.
- Co ty masz na koszulce?!- zapytała.- Albo nie, czekaj, nie chcę wiedzieć.
Dopiłam napój na jednym tchu i pobiegłam po moje rzeczy. 
- Chyba będziemy musiały obejść się bez Lou- powiedziała do dziewczyny, kiedy wychodziłyśmy.
- Czekaj zostawiłam kluczyki w kuchni- wykrzyknęła dziewczyna i musiałyśmy zawrócić.- Szczerze, to żałuje, że Boo Bear nie jedzie... Mógłby poprowadzić...
- Ja mogę!- wykrzyknęłam uradowana.
- Taaaa, tylko najpierw musiałabyś mieć prawo jazdy- wyśmiał mnie Liam.
- A kto powiedział, że nie mam?
- A masz?- zapytał roześmiany Haz.
- Jasne- wyciągnęłam prawko z torebki i pokazałam im.
- Ale jak...?- zdziwiła się Danielle.
- Normalnie. W Ameryce można robić prawo jazdy od 16 lat i dział  też jako dowód osobisty.
- Dobra- powiedziała i rzuciła mi kluczyki.
- Ja bym na twoim miejscu tego nie robił- powiedział zaspany Niall wchodząc do kuchni.- Jeszcze pół roku temu była fatalnym kierowcą. Rozbiła samochód po 15 minutach jazdy.
- Rozbiłaś samochód?- zapytała Dam z przerażeniem w oczach.
- Tylko raz. A teraz chodź już- powiedziałam z wielkim bananem na twarzy i wyszłam z domu.
- Alexa... j-jesteś pewna, że umiesz prowadzić?- wyjąkała Danielle.
- Nie masz co próbować i tak nie odda ci kluczyków- zaśmiał się Nialler.
- Oj przestań! Poradzę sobie!- powiedziałam uradowana i praktycznie w podskokach pobiegłam do samochodu.
Wsiadłam i zapięłam pasy. Ustawiłam lusterko i niczym zawodowiec przekręciłam kluczyk. Po chwili do samochodu wsiadła wciąż niepewna Dan. Również zapięła pasy i złapała się uchwytu. Wcisnęłam gaz i nie przekraczając dozwolonej prędkości jechałyśmy w stronę centrum. Po chwili Danielle wyraźne się rozluźniła.
- Wiesz, co? Myślałam, że już dawno będziemy leżeć zakrwawione w rozbitym samochodzie- zaśmiałyśmy się.- Ale jesteś naprawdę niezłym kierowcą.
- Dzięki.
- Tylko wiesz, że jak nas policja złapie to ty płacisz mandat. Bo to nielegalne w Anglii, żeby 16- latka prowadziła samochód.
- Dobra- zachichotałam.
Po niecałych 10 minutach byłyśmy już w sklepie i szukałyśmy jakiś fajnych ubrań.
- Może ja poszukam czegoś dla ciebie, a ty dla mnie?- zaproponowała Dan z cwaniackim uśmiechem.
- Spoko- zaśmiałam się.- Na jaką okazję?
- Cóż.... Liam zaprosiła mnie do eleganckiej restauracji, więc...
- Jasne, zrozumiałam. Dla mnie sama wybierz.
Po 10 minutach poszukiwań nadal nic nie znalazłam. Poszukałam Dan wzrokiem i zobaczyłam, że ma ten sam problem.
- Może zobaczymy w innym?- zaproponowałam, kiedy znalazłam się obok przyjaciółki.
Przyjaciółki... Czy mogłam ją tak nazwać? Widzimy się dopiero drugi raz... Po zastanowieniu uznałam, że bez wyrzutów sumienia mogę ją tak nazwać.
- Może najpierw znajdziemy buty, a potem sukienkę, a potem dodatki?!- zaproponowałam.
- Super!
Szłyśmy przez galerie, co chwila wybuchając śmiechem. Byłam świadoma tego, że faceci się za nami oglądali. W sumie co się dziwić? Danielle jest tancerką, co już wszystko wyjaśnia, a moja figura też nie jest znowu taka zła.
Kierowałyśmy się w stronę schodów, gdy nagle Danielle stanęła jak wryta i pociągnęła mnie za sobą do jakiegoś obuwniczego.
- JA MUSZĘ JE MIEĆ!- powiedziała mulatka i chwyciła szpilki z wystawy.
Były kremowe i miały ok 12 cm szpilkę wysadzaną kryształami kremowe (buciki)
- Boże! Idealne!- westchnęła uradowana, kiedy przymierzyła swój rozmiar i paradowała w nich po sklepie.
- Czyli rozumiem, że bierzemy?- spytałam znając odpowiedź.
- Pytanie!- powiedziała, po czym zwróciła się do ekspedientki- Bierzemy je.
Po wyjściu ze sklepu udałyśmy się na poszukiwanie sukienki. Weszłyśmy do pierwszego lepszego sklepu i od razu udałyśmy się na poszukiwania. Po kilku minutach miałam już sukienkę i dodatki. Zobaczyłam, że Dan zmierza do mnie z wielkim wyszczerzem na twarzy.
- Trzymaj i idź przymierz!- rozkazała dając mi jakąś jak podejrzewam sukienkę.
- No dobraaaa.... Ty też- przytaknęłam mało entuzjastycznie i dałam jaj strój.
 Weszłyśmy do przymierzalni obok siebie. Szybko się przebrałam i oceniłam efekt... Danielle to ma wyczucie stylu... wyglądam jak laska!!! xD
- Gotowa?- usłyszałam dziewczynę.
- Tak... Na 3...2...1... WOW! Wyglądasz niesamowicie!!!!- powiedziałam jak zobaczyłam Dan. Ubrała wszystko i efekt był zniewalający. Czerwona sukienka idealnie podkreślała jej karnację, a bogate wzory oddawały jaj charakter (ubranie) (buty i torebka kremowe) - Liam padnie jak cię zobaczy!
- Ty też wyglądasz super! Ta sukienka świetnie na tobie leży (stylizacja) (bez marynarki)! Jeśli jeszcze nie jesteś z Harry'm to jak cię zobaczy padnie ci do stóp!
- Harry i ja jesteśmy tylko...
- Daruj sobie od razu widać, że macie się ku sobie!
Nie zaprzeczyłam... tylko czemu? Czy naprawdę czuję coś do Hazzy?...
- Alexa... juhu!- Danielle pomachała mi ręką przed twarzą.- Nie śpij! Idź się przebrać.
- Chodźmy zapłacić!- powiedziała, gdy już wyszłam.- I nawet mi ni mów, że nie bierzesz tej kiecki!
- No nie wiem... Gdzie ja ją będę nosić?- zawahałam się.
- Oj przestań! Pewnie chłopaki zabiorą cię na jakąś galę i w co się wtedy ubierzesz?- zaśmiałam się, ale po chwili zorientowałam się, że mulatka nie żartuje.
- No coś ty!- zaprzeczyłam.
- Chodź już- roześmiała się Danielle.
***
- Chłopaki!!! POMOCY!!- krzyknęłam, bo byłyśmy obładowane torbami.
Po kupieniu sukienek poszłyśmy kupić jeszcze jakieś spodnie, t-shirty, naszyjniki, buty, topy i wiele, wiele innych rzeczy. Mama mnie zabije, gdy zobaczy rachunek z mojej karty kredytowej, bo w niektórych sklepach cena była 4-cyfrowa.
- Boże! Czy wyście zwariowały?!- powiedział Louis, gdy nas zobaczył, w sumie, co się dziwić, przez tą tonę toreb nie mogłyśmy się ruszać.- Dać dziewczyną kartę kredytową....
- Udały się zakupy?- zapytał Liam, gdy weszłyśmy do salonu
- Taaakkkk..- powiedziała Dan i pocałowała go na powitanie.
- A tobie, Lexi?
- Yhym- powiedziałam, po czym rzuciłam się na kanapę.- To bardziej męczące od biegania.
- Wiesz dzięki temu trochę schudniesz i ...- powiedział Niall, ale nie dokończył bo oberwała ode mnie poduszką.
- Zamknij się farbowany blondynku- odgryzłam się.
Masz łeb jak sklep a w sklepie puste półki!!!
- Schowaj się, bo małpy polują!
Już miał mi się odciąć, gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi....
_____________________________________________________________

Hejka moje kochane ludziki! Co tam u was?! U mnie cud, miód i malina! Mam pasek!!! *Fuck yeah* A co do rozdziału to inaczej pokazuje wam jak ubrani są bohaterowie. Większość stylizacji robie sama, ale czy tak jest lepiej, czy woleliście obrazki? 
~ Sunny
P.S Domyślacie się kto odwiedził chłopców? ;> 

wtorek, 19 czerwca 2012

Ekhem...

Uwaga, uwaga!
Chciałabym was poinformować, iż komentarze i ankieta NIE GRYZĄ. Serio! Sami sprawdźcie! :D

sobota, 16 czerwca 2012

Rozdział 6 cz.2

~Lexi~

Wszyscy bili nam brawa, a my biegliśmy dalej. Byłam cała mokra, zresztą Harry  też. Nadal nieźle lało, ale nie sprawiało to nam problemu. 
- Przeszkadza ci deszcz?- zapytał roześmiany Harold.
- Ani trochę!- powiedziałam równie zadowolona.
- To chodź!
- Gdzie tak biegniemy?- zapytałam.
Haz już czwarty raz mnie gdzieś ciągnął.
- Niespodzianka- powiedziała tajemniczo.
Biegliśmy śmiejąc się kilka minut, aż Harry stanął i kazał mi zasłonić oczy.
Jeszcze chwilę mnie prowadził . Był fatalnym przewodnikiem. Uderzyłam się 3 razy w sama-nie-wiem co.
- Gotowa?- pokiwałam głową.- Ta dam.- powiedział i odsłonił mi oczy.
Zamurowało mnie.




 To było po prostu piękne. Kolorowe i proste. Nie za dużo wszystkiego. Niesamowite okiennice i te kolorowe beczki jako doniczki, a do tego wszystkiego jeszcze słońce i deszcz.
- Podoba ci się?- zapytał Harry.- Bardzo nie wiele ludzi wie o tym miejscu, a szkoda.
- Jest piękne- wyszeptałam.- Coraz bardziej mnie zaskakujesz, Styles.
- Taki już jestem- powiedział udając samolubstwo, co mnie rozbawiło.
Gdy narobiłam już masę zarąbistych zdjąć Harry'emu, naszej dwójce i temu miejscu zadecydowaliśmy, że dość już tego zwiedzania i skoro chłopcy nie oddzwonili to trzeba wracać do domu.

~Harry~

Wcale nie chciałem wracać do domu. Mogłem zostać tu z nią i robić zdjęcia, póki bateria by nie padła i tak po prostu cieszyć się chwilą. Mogłem zostać i patrzeć na jej włosy, które zmieniły się z czekoladowych fal na kruczoczarne proste pasma. Mogłem zostać i podziwiać jej niesamowity uśmiech i roześmianą twarz. Ale musiałem wrócić do rzeczywistości.
***
~Alexa~

Zmęczona biegiem z przystanku autobusowego, otworzyłam drzwi. Nie zdążyłam zrobić dwóch kroków, a już ktoś mnie ściskał.
- Boże Święty!!! Gdzie wyście byli!- Zaczął się wydzierać Niall, kiedy już mnie puścił.
Ja i Haz zrobiliśmy miny typu "WTF?" i popatrzeliśmy na Horana.
- Matka by mnie zabiła, gdybym cię zgubił! Nie przyszło ci do głowy, żeby zadzwonić?!
- Przecież do ciebie dzwoniłam!- broniłam się.
- Nie-e- powiedział blondyn i pomachał mi telefonem przed twarzą.
Zrobiłam minę typu " Are You Fucking Kidding Me?" i usłyszałam za sobą śmiech Harry'ego.
Obróciłam telefon w stronę kuzyna.
- Jedno nie odebrane połączenie i jedna wiadomość głosowa od Lexi- powiedział zażenowany.
Zobaczyłam za nim resztę, która też się śmiała.
- Niall już chciała dzwonić po policję- zaśmiał się Liam.
- No to głupio wyszło- powiedział Niall, a ja pokręciłam głową rozbawiona.
- Idźcie się przebrać jesteście cali mokrzy i.... prześwitujący- zarumienił się Zayn.
Nie zrozumiałam o co mu chodziło, ale poszłam do pokoju się przebrać.Poszłam do łazienki i stanęłam przed lustrem, żeby zobaczyć czy moja twarz wyglądała jak upiór. Na moje szczęście miałam tak długie rzęsy, że nie musiałam nakładała tuszu, więc nic nie spływało po moich policzkach. Reszta też wyglądała całkiem znośnie. Wróciłam do pokoju, bo tam było wielkie lustro, więc mogłam zobaczyć resztę. Spojrzałam na moją bluzkę i wtedy zrozumiałam o co chodziło Malikowi.... Biały top totalnie przemókł i prześwitywał przez niego mój czarny stanik. Brawo Lexi, no po prostu brawo! Trzeba być geniuszem, żeby ubrać czarny stanik do białej bluzki. Roześmiałam się z własnej głupoty i przebrałam w moje ukochane czarne rurki i T- shirt*.
Przejrzałam się jeszcze raz w lustrze schowałam telefon do kieszeni i zeszłam na dół. Chłopcy siedzieli w salonie. Louis i Zayn walczyli na kciuki, a reszta im dopingowała. Wygrał Lou i zaczął odprawiać taniec szczęścia, za co oberwał poduszką od Zayna. Niall zobaczył jak stoję w drzwiach i zaczął nawijać jak najęty.
- O Lexi, moja najukochańsza kuzynko wyglądasz jak zawsze ślicznie, mówiłem ci już jak ja cię uwiel...
- Tak Niall, zrobię coś do jedzenia- przerwałam mu i przewróciłam oczami co wywołało wybuch śmiechu zespołu.
- Kocham Cię!!!- Krzyknął blondyn, gdy kierowałam się w stronę kuchni.
- Tak, tak- westchnęłam i uniosłam rękę nie odwracając się.
Weszłam do kuchni i otworzyłam lodówkę. Aż pękała od różnych produktów.
- Ulala, ile jedzenia- szepnęłam do siebie.
Po dłuższym zastanowieniu postanowiłam zrobić zapiekankę makaronową.
Wyjęłam potrzebne składniki i postwiłam je na stole. Wstawiłam wodę na makaron i wzięłam się za sos. Gdy podsmażam mięso ktoś stanął za mną i szepnął mi do ucha.
- Mmmm... ładnie pachnie. Pomóc?
- Skoro chcesz to możesz pokroić cebulę- powiedziałam do Hazzy.
- Oki Doki. W kostkę?
- Tak. Tylko drobno.
- Wiesz świetnie się dziś bawiłem- powiedział po chwili ciszy.- Już dawno nie miałem tak wspaniałego i wolnego dnie, w którym mógłbym robić co chcę.
- Tak ja też się wspaniale bawiłam- powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
- Dziękuje.
- Ty mi? To ja powinnam dziękować- zaprzeczyłam.- Poznałam Londyn z zupełnie innej strony niż inni, przez co każda minuta była naprawdę niesamowita.
- Cieszę się- uśmiechnął się do mnie.
Obróciłam się z powrotem do patelni, ale Harry stał dokładnie za mną i co chwila się o siebie ocieraliśmy. Po chwili przypomniałam sobie, że koncentrat stoi na blacie obok Harry'ego. Obróciłam się i stanęłam twarzą w twarz z chłopakiem. Poczułam się dokładnie jak dziś rano, kiedy chowaliśmy się przed fankami.
- Ja chciałam tylko...yyy...- zaczęłam się jąkać.
Nie mogłam się skupić, bo ciągle tonęłam w jego zielonych tęczówkach.
- Ja... no... ten- wydukał chłopak.
- Gdzie to żarcie?- krzyknął Niall wchodząc do kuchni.
Na szczęście odskoczyliśmy od siebie na tyle szybko, że nic nie zauważył, co nie było łatwe, bo ledwo się mieściliśmy. Szybko chwyciłam słoik, a Haz wrzucił warzywo i powróciliśmy do swoich czynności.
- Lexi co ty taka czerwona?- zapytał Niall, a ja byłam pewna, że Harry się uśmiecha.- Ty zresztą też- zwrócił się do bruneta, co wywołał mój uśmiech.
-Jakbyś jeszcze nie zauważył jedzenie paruje i jest gorąco, kiedy stoi się nad patelnią- dobrze, że przynajmniej Harry myślał trzeźwo, bo ja miałam papkę z mózgu.
- Okey- poddał się blondynek i wyszedł.
***
- To jest naprawdę dobre.- cieszył się Lou.
- Noom- powiedział Niall z buzią pełną makaronu.
- Dzięki. Jak chcecie to jest jeszcze.
Po chwili zajadania się makaronem zadzwoniła komórka Liama.
- Tak kotku?- powiedział.- A nic. Alexa zrobiła nam kolację........ Tak siedzi koło mnie.... Już ci daje. Alexa trzymaj- powiedział i podał mi fona.
- Tak?- zapytałam nie pewnie.
- Hejka młoda!- przywitał mnie donośny głos Dan.
- Hej, Co tam?
- Zrobiłaś im kolację?
- Taaa...
- Boże jak ja cię kocham!- powiedziała uradowana.- Ja nie muszę tam jechać i ich karmić.
Roześmiałam się na tą myśl.
- Ale dzwonię, żeby się zapytać czy jutrzejsze zakupy nadal aktualne?
- Jasne. 
- Super! Będę po ciebie o 11, okey?
- Fajnie. To do jutra.
- Pa pa!- pożegnała się i rozłączyła.
- I co?- zapytał Li kiedy mu oddałam telefon.
- Jesteśmy umówione o 11 na zakupy.
- Ohhh.. Jak dobrze! Potrzebuje nowej bluzki i widziałem takie szałowe butki!- powiedział Lou, a my wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
_________________________________________________________________________
*

















Heloł! Sorki, że mnie tyle nie było, ale jechałam na Litwę ^^ Widzę, że liczba odwiedzin wzrosła, co mnie bardzo cieszy :D Sory, że taki trochę nijaki :/ następny niedługo!!!
~ Sunshine
P.S KOMENTARZE NIE GRYZĄ!!!!

niedziela, 3 czerwca 2012

Rozdział 6 cz. 1

~Alexa~
- Widzisz tam? To Buckingham Palace- powiedział Zayn i wskazał ręką na pałac.
Naprawdę robił niesamowite wrażenie. Nie taki jak na zdjęciach. Wokół było pełno turystów robiących sobie zdjęcia na tle rezydencji.
- Sztandar jest zdjęty- westchnął Louis.- Królowej nie ma.
- Kurde- zaklnęłam.- Miałam nadzieję, że zobaczę William'a.
Szliśmy w szóstkę obok bramy pałacu. Nadal było tak ciepło jak rano, ale teraz wiał lekki wiatr rozwiewając mi sukienkę*. Kierowaliśmy się na przystanek autobusowy, żeby wsiąść do dwupiętrowego autobusu.
- Ślicznie wyglądasz- powiedział Harry pojawiając się obok mnie.
- Dzięki.
On i chłopaki mieli ciemnie ubrania i okulary przeciwsłoneczne, ale i tak zaczepiło nas kilka fanek.
- To... co sądzisz o Londynie? Pierwszy raz?
- Nie, byłam tu już kiedyś, ale nawet nie zdążyłam pozwiedzać- powiedziałam.- Jest naprawdę super. Szczerze, to nie sądziłam, że zaznamy tyle spokoju.
-Co masz na myśli?- zapytał Loczek.
- Wiesz... Myślałam, że nie zdążymy wyjść z domu, a wasi fani już nas zaatakują, a tu proszę spokój.
- Ale nie na długo- szepnął.
Odwróciłam wzrok, żeby spojrzeć na co patrzy i dostrzegłam olbrzymią grupę dziewczyn, wręcz wycieczkę szepczących do siebie i spoglądających w naszą stronę. Jedna z nich robiła zdjęcia. Reszta też chyba też zorientowała się o co chodzi, bo patrzyli zdenerwowani po sobie. Jak już wspomniałam spotkaliśmy dopiero jakieś 5 fanek, ale rozdawanie autografów tym mogło zająć długie godziny.
- Spoko. Mam telefon, zadzwońcie jak skończycie- próbowałam uspokoić Niall'a, ale wizja mnie pałętającej się po mieście całkiem samej chyba go nie przekonała.
Chciałam jeszcze coś dodać, ale Harry mnie uprzedził.
- Ja z nią pójdę- powiedział Haz.
Zanim Niall zdążył zaprotestować pociągnął mnie za rękę.
Biegliśmy tak, dopóki nie zgubiliśmy kilku fanek ścigających nas. Było to trochę trudne dla mnie, bo miałam na sobie baletki, ale wbiegliśmy w jakiś zaułek i chłopak przycisnął mnie do ściany. Dyszeliśmy ciężko po biegu i czekaliśmy, aż fanki nas miną. Może to brzmi niewinnie, ale wcale takie nie było. Staliśmy tak jeszcze chwilę patrząc sobie w oczy i prawie stykając się nosami. Czułam jego pachnący miętą oddech mieszający się z moim zapachem kawy, dzięki której dziś żyłam. Nagle jakaś fanka obok nas pobiegła dalej ulicą piszcząc i wyznając miłość Harry'emu. Odskoczyliśmy od siebie przerażeni, ale na szczęście była zbyt podniecona, żeby obejrzeć się w naszą stronę. Gdy upewniliśmy się, że droga jest wolna ruszyliśmy spacerkiem poszukać chłopców.  Byłam trochę zażenowana zaistniałą sytuacją, więc się nie odzywałam. Harry też nie był specjalnie rozmowny. Gdy doszliśmy pod Buckingham chłopców nie było.
- Cholera- zaklnął Hazza.- zadzwonisz do nich? Ja nie wziąłem komórki.
- Ok- powiedziałam i wybrałam numer Niall'a.- Cholera! Nie odbiera- powiedziałam, bo ni posiadaliśmy numerów chłopców.- Słuchaj Niall, ja i Haz jesteśmy przed Buckingham Palace. Nie mam pojęcia gdzie was wcięło, więc pójdziemy się przejść. Oddzwoń. Pa!- rzuciłam do poczty głosowej.
- Haz?- spytał rozbawiony chłopak.
- Od Hazza. Spodobało mi się- wyjaśniłam.
- Dobra... LEXI.
Uśmiechnęłam się zadziornie.
- To co gdzie teraz?- zapytał.
- BIG BEN!!!- powiedziałam.
- Jasne- zaśmiał się Harry.
***
-Całkiem fajny- powiedziałam gdy przechodziliśmy koło zegara.
Przyjechaliśmy tu czerwonym autobusem, co było naprawdę super. Właśnie zmierzaliśmy w kierunku parku. 
Harry spojrzał ku niebu, więc powędrowałam za jego wzrokiem i zobaczyłam kilka chmurek i piękne słońce. Szliśmy tak spokojnie rozmawiając. 
- Kropi?- zapytał zdziwiony Harry.
- Nie, prezci..- właśnie w tym momencie spadła na mnie kropla deszczu.- Faktycznie.
- Schowajmy się gdzieś.... Cholera- zaklnął.
Nie wiedziałam o co mu chodzi, póki nie rozejrzałam się dookoła.
Byliśmy nigdzie.
No może nie do końca... Wokół były same kamienice, a my szliśmy ulicą. Żadnego schronienia. Na nasze szczęście po drugiej stronie rzeki był park. Roześmiani przebiegliśmy po moście, do zielonego parku trzymając się za ręce. Kiedy staliśmy pod drzewem nadal kropiło.
- Słyszysz?- powiedział Hazza nadal trzymając moją rękę.- Muzyka.
Wytężyłam słuch i usłyszałam wesołą melodie dobiegającą z niedaleka. Nie zdążyłam odpowiedzieć, a znów byłam ciągnięta przez Harry'ego, który biegł jak oszalały.
Dobiegliśmy na miejsce i ujrzeliśmy band składający się z pięciu starszych mężczyzn. Dookoła zebrało się zaledwie kilka osób, żeby posłuchać.
- Zatańcz ze mną- wyszeptał mi Harry do ucha.
- Tutaj?- zapytałam zaskoczona.
- I teraz- powiedziała podając mi rękę.
Chwyciłam ją uśmiechając się i po chwili już bujaliśmy się w rytm muzyki.
Nagle poczułam, że moknę. Przerażona spojrzałam do góry. Zaczęło porządnie lać, ale słońce nawet nie zaszło. Nie przeszkadzało mi to. Pozwalałam, żeby Haz mną kręcił, a sukienka mi falowała. Śmialiśmy się w niebo głosy, sama do końca nie wiem z czego.
Szczęście.
Tak się czułam. Szczęśliwa.
Gdy piosenka się skończyła ja nadal uśmiechałam się jak idiotka. Rozejrzałam się wokół i zobaczyłąm mnóstwo ludzi trzymających parasole i bijących nam brawa.
Ukłoniliśmy się i cali przemoczeni poszliśmy dalej zwiedzać.
______________________________________________________________________
*


Hej to ja xD co tam i jak tam? Rozdział nie do końca skończony, ale postaram sie dodać 2 część jescze w tym tygodniu :* Dzięki za komentarze i głosy <3
~ Sunny

poniedziałek, 21 maja 2012

Rozdział 5

~Alexa~
Trzymałam się kilka kroków za Louis'em, więc gdy ten stanął o mało na niego nie wpadałam. Ręką wskazał, żebym poszła przodem. Na drzwiach widniały 2 zdjęcia: jedno około 12-letniego Harry'ego z rękami jak patyki i podpisem "PRZED" oraz drugi Zayn'a z ciałem jak marzenie z podpisem "PO". Zaśmiałam się i podziękowałam Lou.
- O nie, nie. Ja idę z tobą. Cokolwiek  to jest, też chcę to zobaczyć- powiedział podekscytowany.
Wzruszyłam ramionami i popchnęłam drzwi.
Siłownia była wielka i przestronna. Stały tutaj chyba wszystkie sprzęty do ćwiczeń jakiekolwiek wynaleziono.
Niall stał kącie przy oknie i mocował się z jakimś przywieszonym czymś.
- Niall...- powiedziałam, a chłopak się obrócił.
Cały aż promieniał.
- Lexi! Mam coś dla ciebie- powiedział i odsunął się ukazując wielki profesjonalny worek treningowy.
Zasłoniłam usta rękami i zaczęłam się śmiać.
- Głupi jesteś! Wystarczyłby taki mały- powiedziałam zachwycona.
- Jasne, pamiętam jak mi kiedyś przyłożyłaś.... Jeśli nadal jesteś choć w połowie tak dobra to nie wytrzymałby nawet godziny. 
- O Mój Boże Niall.... Dziękuję- powiedziałam szczerząc się do kuzyna
- Spoko.
- A i sorry, że ci wtedy przyłożyłam... Nie trzeba było mnie zachodzić od tyłu
- Ćwiczysz boks?- zapytał zdumiony Loui.
- Yyyyy.... nie... kickboxing- wyjaśniłam.- Od.... 11 lat.
- Ulala to lepiej z tobą nie zadzierać- obdarowałam go uśmiechem i poruszyłam brwiami.
- Idę się umyć i przebrać, a potem go wypróbuję- powiedziałam i pobiegłam do pokoju.
Wzięłam szybki prysznic po czym przebrałam się w niebieską bokserkę i różowe spodenki*. Wzięłam całkiem sporo strojów do wysiłku fizycznego. Wzięłam jeszcze bandaże, żeby zawiązać sobie na dłoniach i poszłam do siłowni.
Tym razem trafiłam bez trudu. 
Drzwi były otwarte, a w pokoju stali chłopcy. Podeszłam do nich i stanęłam obok Liam'a. Wtedy zobaczyłam, że Zayn stoi przy worku i chce uderzyć.
- Uważaj...!!!- krzyknęłam, ale było już za późno.
Chłopak uderzył z całej siły i nieświadomy niczego dostał z powrotem od worka. Padł na ziemię jak deska.
- Uuuuuu- jęknęliśmy wszyscy.
- Stary, nic ci nie jest?- zapytał Niall stając nad Zayn'em.
- Tak myślę- powiedział wstając.- Jasna cholera, po co ty kupiłeś coś, co nas pozabija. Jak już doznałeś natchnienia, to mogłeś chociaż kupić mniejszy.
- Właściwie on jest dla Lexi- Zayn spojrzał na mnie zdumiony i zmierzył od stóp do głów.- I uwierz mi, mniejszy nie wytrzymałby nawet godziny- westchnął Niall, a Zayn otworzył szerzej oczy.
-  Ćwiczysz boks?- zapytał równie zdziwiony Liam.
- Kickboxing.
- I to od 11 lat!- dokończył uradowany Louis.
- Serio? - zapytał Zayn.
- Yhym.
- Walnij mnie- powiedział Zayn.
- Słucham?- zdziwiłam się.
- Nic ci nie zrobię, nawet nie oddam.
Popatrzyłam na niego rozbawiona, a Niall wybuchnął śmiechem.
- Ja się boję o ciebie- wydusił.
- Nie uderzę cię- powiedziałam.
- Przecież ci nic nie zrobię- dalej upierał się Zayn.
Parsknęłam ze śmiechem.
- Posłuchaj ja naprawdę nie chcę ci nic zrobić- powiedziałam stając na przeciwko niego.- Wiec chociaż spróbuj się bronić, okey?
- Jasne- powiedział Zayn ze śmiechem, na co Niall pokręcił głową i powiedział:
- Zayn był naprawdę dobrym przyjacielem, miej go Panie w swojej opiece.
Przyjęłam pozycję i uderzyłam lewą ręką, ale Malik ją zablokował. Uderzyłam do prawą ręką w żebra, podcięłam nogę i przycisnęłam go łokciem do ziemi. 
Podałam mu rękę i pomogłam się podnieść. Był tak zszokowany, że nie mógł wydusić ani słowa. Spojrzałam na pozostałych i uznałam, że ich też zamurowało.
- Ostrzegałam.
Walnęłam w worek, ale w przeciwieństwie do Malik'a zrobiłam unik.
- Jasna cholera- wydusił Louis.
- Jak ty to...- westchnął Harry.
- Lata praktyki- powiedziałam lekko.- I nie wal przodem pięści tylko bokiem- zwróciłam się do Zayn'a.- I następnym razem zrób unik.  
Znowu uderzyłam w wór.
Zayn podszedł i uderzył tak, jak mu kazałam, ale gdy worek wracał odgiął się w tył, przez co znowu wylądował na ziemi powodując wybuch śmiechu.
- Źle zaciskasz pieści- śmiałam się.- Kciuk na zewnątrz, nie wewnątrz, bo go sobie połamiesz.
- Zrób coś jeszcze- krzyczał uradowany Louis
- To znaczy?
- No przewróć kogoś jak Zayn'a- wytłumaczył rozemocjonowany chłopak.
Wszyscy jak na zawołanie cofnęli się o krok i wypchnęli Harry'ego przede mnie.
- Przecież cię nie uderzę- westchnęłam.- Nie przepadam za biciem ludzi...
- Oj no weź- powiedział Harry. Spojrzałam się na niego jak skończonego idiotę.
- Będziesz się bronił?
- A nawet ci oddam.
- Na to bym nie liczyła- powiedziałam roześmiana.
Przyjęłam pozycję i Harry zrobił to samo. Dobrze zacisnął pięści, co oznaczało, że mnie słuchał.
Uśmiechnęłam się i przywaliłam prawą pięścią, ale ją odepchnął. Spróbowałam lewą, ale chwycił ją i obrócił mnie do tyłem do siebie. Uderzyłam go łokciem w żebra i obróciłam się z powrotem. Znowu walnęłam prawą ręką lecz znowu ją zablokował. Tym razem podstawiłam mu nogę od tyłu i poleciał na ziemię. Dopiero po chwili zorientowałam się, że trzyma moją rękę.
~Harry~
Była naprawdę dobra. Ledwo blokowałem jej ruchy. Chwyciłem jej rękę blokując cios, ale w tej samej chwili potknąłem się i razem runęliśmy na ziemię.
- Touche- szepnęła. 
Z tak małej dzielącej nas odległości doszedłem do jednego wniosku. Miała inne oczy niż Niall.
Niall miał niebieskie tęczówki w kolorze Oceanu Spokojnego. A tęczówki Lexi były błękitne, jakby malowane.
Nienaturalne.
- Dobra chyba dość rzucania ludzi na matę jak na jeden dzień- powiedział siadając.- Pokarzecie mi Londyn?- zapytała chłopaków, ale jej spojrzenie było zwrócony ku mnie.
Nie mogłem oderwać wzroku od jej oczu. Były jakby hipnotyzujące.
- Jasne- powiedział uśmiechnięty Louis- Leć się przebrać
Rzuciła mi jeszcze jedno spojrzenie i poszła do pokoju.
- Ale oberwałeś- zaśmiał się Liam, kiedy pomagał mi wstać.
- Ale i tak jesteś jedynym jakiego znam, który wytrzymał tak długo- pocieszył mnie Niall.
Zaśmiałem się i poszedłem do pokoju zmienić ubranie.
___________________________________________________________________
*


Hejoł ludki! Czuję z moimi bohaterami coraz bliższą więź, to chyba dobrze, nie? Widzę, że zaglądacie na bloga, więc ktoś to śledzi :D DZIĘKI :* I błagam was zostawcie jakiś koment albo zagłosujcie!
~Sunny 

poniedziałek, 14 maja 2012

Rozdział 4

~Alexa~
Gdy pożegnałam się z Danielle wróciłam do salonu pooglądać telewizję z chłopakami. Usiadłam na kanapie między Liam'em i Harrym, który nagle się spiął. Wzięłam do ręki miskę z warzywami przygotowanymi wcześniej. Obok mnie Liam przełączał kanały, gdy się znudził zatrzymał na jakiś amerykańskich wiadomościach dla młodzieży. Właśnie zmieniali temat.
- Młoda, śliczna, zdolna i przede wszystkim niezwykle utalentowana- mówiła prezenterka.- Ale od około roku nie mamy od niej wieści- zamarłam.- Ohhh, nie bójcie się, nic jej nie jest, ale nagłe zniknięcie piosenkarki nie jest wyjaśnione. O kim mowa?- gdy na telewizorze pokazało się TO zdjęcie wypuściłam miskę z rąk.- Tak mowa o niezwykł...- prezenterka już nie dokończyła bo wyrwałam Liam'owi pilota i przełączyłam. 
Nie musiałam patrzeć na fotel, w którym siedział Niall, wiedziałam, że mi się bacznie przygląda.
- Lexi, wszystko ok?- zapytał Liam.- Jesteś strasznie blada...
- Tak, tak w porządku- wydukałam.- Po prostu.... nie cierpię tamtej dziewczyny- wypaliłam.- Jest strasznie sztuczna i w ogóle, a zniknęła pewnie tylko dla reklamy. Zanim się obejrzymy znowu wróci i będzie zarabiać miliony.
Słyszałam, jak mój kuzyn ledwo powstrzymuje wybuch śmiechu.
- Ja tam ją lubię- powiedział Harry.
- Serio?- zapytałam słodko.
- O szkoda, że nie widziałaś jego pokoju przed jej zniknięciem- zaśmiał się Zayn.- Był cały obklejony jej plakatami.
- No co ty?
- No co!? Jest naprawdę śliczna i pomaga w akcjach charytatywnych- bronił się Harry.
- Proszę cię stary- kontynuował Malik.- Ile ona ma lat? 14? To straszne.
Już chciałam go poprawić, ale w ostatniej chwili się powstrzymałam. 
- Ja uważam, że to słodkie- wstawiłam się za Loczkiem.
Harry uśmiechnął się słodko. Miałam zamiar jeszcze coś dodać, ale popatrzyłam na Niall'a. Był czerwony i łzy spływały mu po policzkach od powstrzymywania śmiechu. Gdy napotkał moje spojrzenie nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem. Też nie mogłam się opanować i śmiałam się razem z nim. Reszta patrzyła na nas jak na nie normalnych. Kiedy się już opanowaliśmy Harry dodał.
- Nie mam pojęcia z czego się tak śmiejecie, ale ta dziewczyna przypomina mi ciebie.
Spojrzał mi prosto w oczy, ale musiałam odwrócić wzrok. Coś zakuło mnie w serce. Poczułam, że nie wytrzymam emocjonalnie i zaraz się rozpłaczę.
- Ja się już pójdę położyć- rzuciłam i poszłam do pokoju.
Przebrałam się pośpiesznie w luźny miętowy top w białe groszki i granatowe spodenki od piżamy. Rzuciłam się na łóżko, które ogarnęłam już wcześniej i łzy same zaczęły płynąć strumieniami.
~Niall~
- Zrobiłem coś nie tak?- zapytał zdruzgotany Harry.
- Nie, to nie twoja wina- pocieszyłem go, choć wcale mi się nie podobało to, że zarywa do Lexi.- Wiesz miała długi lot i jeszcze te przeklęte zmiany czasu. 
- Pewnie my wtedy też nie wyglądamy lepiej- powiedział Louis, który najwyraźniej dał się nabrać.
- Pójdę sprawdzić, czy dobrze się czuje- oznajmiłem po chwili ciszy.
Chłopaki nic nie odpowiedzieli, tylko dalej oglądali wiadomości. Na szczęście przedstawiano już następny artykuł.
Szybko pobiegłem na górę i stanąłem pod drzwiami Alexy. Delikatnie zapukałem.
- Kto tam?- zapytała zachrypłym głosem. Prawdopodobnie przed chwilą spała.
- To ja- powiedziałem wchodząc.
Starannie zamknąłem drzwi i obróciłem się do Alexy. Myliłem się. Jej głos nie był taki od snu. Oczy miała całe czerwone i zapuchnięte, a łzy lały jej się strumieniami po policzkach, choć starała się je osuszyć. Myliłem się. Nie zawsze musiała być silna. Nawet ona musiała czasem popłakać, pokrzyczeć, poużalać się nad sobą. I właśnie teraz był taki moment.
Nic nie powiedziałem. Wiedziałem, że to nic nie da, na nawet pogorszy sprawę. 
Po prostu podszedłem i pozwoliłem się jej wypłakać w moją koszulkę. Gdy prawdopodobnie zabrakło jaj łez wydukała:
- Tak strasznie mi źle i głupio, że ich zawiodłam. Tak okropnie mi tego brakuję.
Miała swoje powody, choć ich nie rozumiałem. A nawet więcej- wydawały mi się głupie, ale ich nie kwestionowałem.
- Nie myśl o tym teraz- uspokajałem ją.- Pooglądajmy telewizję.
Chwyciłem za pilota i włączyłem telewizję. Czekałem chwilę, aż się włączy, a w tym czasie Lexi usiadła i skopała do końca kołdrę. Telewizor włączył się na stacji muzycznej. Akurat w tym momencie puścili Jason Walker- Echo (posłuchaj), co spowodowało kolejny wybuch płaczu. Nic dziwnego, przy tej piosence zawsze się rozklejała. Już chciałem przełączyć, ale mnie powstrzymała.
- Zostaw. Muszę się wypłakać.
Gdy piosenka się skończył przełączyłem na naszą ulubioną kreskówkę- "Pingwiny z Madagaskaru". Rzeczą, która zbliżała mnie jeszcze bardziej do Lexi i czyniła z niej prawie moją siostrę była bezgraniczna miłość do Króla Juliana. Gdy tylko zobaczyła na co przełączyłem na jej twarzy pojawił się uśmiech. Oglądaliśmy te odcinki od jakiejś godziny, więc zebrałem się.
- Dzięki Niall- powiedziała jak wychodziłem
- Nie ma sprawy- mrugnąłem do niej.
- Ej Niall słuchaj...- zaczęła zanim otworzyłem drzwi.- Macie jakiś worek treningowy?
- Nie- zaśmiałem się. Jak Alexa czułą się sfrustrowana, smuta czy po prostu miała ochotę wyżywała się na worku treningowym.- Jutro coś załatwię.
Zamknąłem cicho drzwi i poszedłem na dół sprawdzić, czy zostało coś jeszcze z popcornu. Gdy wszedłem do salonu wszyscy siedzieli na swoich miejscach i oglądali jakiś serial. Wyglądali jakby ktoś uwięził ich w czasie.
- I co z nią?- odezwał się Zayn wyrywając mnie z zamyślenia.
Jak na komendę pozostali odwrócili się w moją stronę.
- Co? Aaa.. nie, nie w porządku- odpowiedziałem.- Głowa ją bolała, więc łyknęła kilka aspiryn i wszystko okey. Cholerne zmiany czasu- mruknąłem, aby mi uwierzyli.
~Następny dzień~
~Alexa~
Wydawało mi się dość wcześnie. Sięgnęłam po telefon leżący na szafce nocnej. 7.55 no pięknie... Przeklęta zmiana czasu. No nic, zwlokłam się z łóżka i ubrałam w strój do biegania, czyli limonkową bokserkę i czerwone spodenki*. Nie wiem czy nie przesadziłam, przecież wczoraj lało jak z cebra., a ja tu wyskoczę tak ubrana. Podciągnęłam rolety i ukazał mi się piękny słoneczny poranek dokładnie jak w filmach. Otworzyłam okno i ku mojemu zdziwieniu było naprawdę ciepło. Brakowało mi jeszcze muzyki w tle.
Cała happy zeszłam do kuchni. Nie spodziewałam się, że kogoś zobaczę. Gdy stanęłam w drzwiach zobaczyłam wszystkich ubranych i szykujących sobie śniadanie.
- Dzień Dobry Słońce- przywitał mnie Zayn.
- Hej- powiedziałam.- Byłam pewna, że jeszcze śpicie.
- No co ty. Wybierasz się gdzieś?- zapytał Louis patrząc na mój strój z podniesioną brwią.
- Tak, właściwie chcę iść pobiegać- odpowiedziałam.- Widzieliście gdzieś Niall'a?- zapytałam zauważając jego nieobecność.
- Wyszedł rano, powiedział, że idzie do sklepu fitness- odpowiedział mi Liam.- cokolwiek to znaczy.
- Aha- inteligentnie odpowiedziałam.- znacie jakieś miejsce, park czy coś gdzie mogę pobiegać? Bo wiecie nie chciałabym się zgubić już 2 dnia.
- Ja z tobą pobiegam- powiedział Harry.
- Serio?- zapytałam.
- Serio?- powtórzyli chłopcy.
- Tak!
- Przecież t tam nie przebiegniesz nawet 100 metrów- zaśmiał się Louis.
- Pfff.. Przebiegnę bez problemu- prychnął Harry.
Chłopcy zaczęli się śmiać.
- Oj przecież nie może być aż tak źle- broniłam Harry'ego.- Idź się przebrać.
- Loui...- zaczęłam.
- Jestem dance masta from doncasta- przerwał mi Lou.
- Ale jego mama nazywa go Boo- Bear- powiedział Zayn.
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Po jakiś 5 minutach w drzwiach pojawił się Harry ubrany w obcisły czarny T-shirt i niebieskie spodenki.
- Zwarty i gotowy- oznajmił. Posłałam mu uśmiech.
- To chodźmy- zarządziłam.- A Loui... to znaczy dance masta from doncasta- zrobił zadowoloną minę, a ja przewróciłam oczami.- Powiedź Niall'owi, że poszłam pobiegać.
- Oki Doki.
-Daję 5 funtów, że Harry odpadnie po 10 minutach- usłyszałam jeszcze jak wychodziliśmy.
*
Biegliśmy już całkiem długo i traciłam siły, ale sprawiało mi to przyjemność. Widziałam, że Hazza ledwo oddycha, dlatego starałam się biec wolno.
- Chodź tu podają dobre śniadania- powiedział Harry i skierował mnie do przytulnej restałracyjki w stylu Amerykańskim. Weszliśmy do środka i nie zważając na pokrywający nas pot usiedliśmy przy jednym z boksów. 
- To co kiełbaski?- zapytał chłopak.
- Nie jem czerwonego mięsa- odpowiedziałam.- Ja poproszę jajecznice i tosty, a do tego herbatę.
- Dobrze, a dla ciebie przystojniaku?- zapytała kelnerka.
Miała może z 20 lat i była całkiem ładna. Nie wiedzieć czemu denerwowało mnie, że flirtowała z Harry'm.
Ciągle starałam się być miła.
- Ja poproszę jajecznice, bekon i tosty i herbatę- powiedział Harry nie zważając na flirt.
Zdziwił mnie tym, bo w internecie pełno było plotek o jego zainteresowaniu płcią przeciwną, ta dziewczyna była naprawdę ładna, a on nawet na nią nie spojrzał.
Rozmawialiśmy i co chwilę wybuchaliśmy śmiechem. W końcu przynieśli nam śniadanie. Jedzenia było NAPRAWDĘĘĘ dużo. Kiedy już się najedliśmy Harry zapłacił i ruszyliśmy do domu. Na początku szliśmy spacerkiem, bo ledwo co się ruszaliśmy, ale później stwierdziliśmy, że trzeba spalić kalorię, więc ruszyliśmy truchtem. 
Gdy dotarliśmy do domu byliśmy cali roześmiani i spoceni.
- Wow Hazza jeszcze żyje- zaśmiał się Liam.
- Hahaha, bardzo śmieszne- powiedział zirytowany.
- A Lexi, Niall oczekuje cię w siłowni- powiedział Zayn, a gdy podniosłam brew dodał.- Ja nic nie wiem. Powiedział tylko, że masz się tam stawić.
- Spoko- powiedziałam, ale gdy kierowałam się do schodów oświeciło mnie jedno- Yyyyy.... chłopaki?... Gdzie jest siłownia?
- Pokarze ci- zadeklarował się Harry.
- Ty idź weź prysznic, ja ją zaprowadzę- powiedział Zayn.
- Taaa jasne... ja jej pokażę- uciął Liam, ale chłopaki nie dawali za wygraną.
- Yyyy... Chłopcy?- zaczęłam, ale tak się kłócili, że nawet nie usłyszeli.- Louis?- zapytałam pełna nadziei.
- Chodź- powiedział przyjaźnie i poprowadził mnie po schodach, a potem w głąb korytarza.
_____________________________________________________________________
*

Hello! :) Napiszcie co myślicie, no proszę! :| Zostawcie komentarz, albo chociaż zagłosujcie w ankiecie *.*. PROSZĘ!!!! Sorki za literówki. :D
- Sunshine